„Odcięcie” czy obrona ojca Ludwika?

Oświadczenie w sprawie artykułu o. Ludwika Wiśniewskiego OP, publikowanego na łamach „TP” w numerach 9 i 10, wydał prowincjał dominikanów o. Krzysztof Popławski.

Treść oświadczenia została opublikowana na stronie internetowej www.dominikanie.pl. Więcej o artykułach o. Wiśniewskiego na stronie „Tygodnika Powszechnego”: tutaj i tutaj.

Podejrzewam, że było tak: po oblikowaniu przez „Tygodnik Powszechny” dwuczęściowego tekstu o. Ludwika Wiśniewskiego (a zwłaszcza jego części drugiej, w której dominikanin zadaje imiennie kilku biskupom niewygodne pytania), rozdzwoniła się komórka Prowincjała Dominikanów, a jego skrzynka mailowa została zasypana wiadomościami, w których biskupi (lub w ich imieniu kanclerze kurii bądź sekretarze) domagali się ukarania o. Ludwika. A spotkawszy się z odmową, uznawali, że jest on wyrazicielem stanowiska Prowincji. Nie mieści się im w głowie, że jakiś zakon może dopuszczać wśród swoich członków pluralizm poglądów i wolność ich publicznego wyrażania.

Są też zapewne dominikanie, którzy nie zgadzają się z o. Ludwikiem w kwestiach, które poruszył swoim tekście – i oni skarżyli się Prowincjałowi, że poglądy o. Ludwika idą „na ich konto” (a zwłaszcza, że poglądy takie przypisują im biskupi i księża spoza zakonu – którzy, jak już wspomniałem, mają trudności z uznaniem możliwości pluralizmu poglądów i wolności słowa w obrębie zakonu). O. Krzysztof wydał więc oświadczenie, które miało wyjaśnić sytuację.

Warto przeczytać je uważnie. Najpierw wyjaśnia fakt: stanowisko o. Ludwika nie jest stanowiskiem całej Prowincji – w Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego jest możliwy pluralizm poglądów. Potem zaś wzywa do „podjęcia dialogu oraz otwartej, pełnej szacunku dyskusji na temat tej publikacji” – uwzględniajmy kontekst: jest nim, jak sądzę, bezpardonowy i niemerytoryczny atak na o. Ludwika i na jego artykuł ze strony tych, których krytykuje.

Biorąc pod uwagę to, jak wyglądają układy wewnątrz hierarchii kościelnej, oświadczenie Prowincjała Dominikanów jest raczej obroną o. Ludwika niż odcięciem się od niego. Dużo bardziej zasmuca interpretacja tego oświadczenia („Dominikanie odcinają się od tez o. Wiśniewskiego”) obecna w tytule wiadomości o nim, zamieszczonej na portalu wiara.pl i – choć to mnie nie dziwi – na portalu fronda.pl…

2 myśli nt. „„Odcięcie” czy obrona ojca Ludwika?

  1. ~dor.baj

    Wszystko to jest bardzo przykre. Nie od dziś odnoszę wrażenie, które staje się moim przekonaniem, że KK to już bardziej ideologia niż religia. KK jawi się jako autokratyczny twór, którego należy ślepo słuchać i wykonywać rozkazy, a słowa Chrystusa są tylko dalekim tłem, drugim planem. Z tego też powodu, choć zostałam ochrzczona w KK, mówię o sobie, że jestem chrześcijanką, bo te wartości są mi bliskie, a do katolickich bardzo mi daleko.

    Odpowiedz
  2. ~Anielka

    Spóźniona dość potężnie, ale jednak, mam nadzieję, w temacie. Powiedzmy, że pluralizmu poglądów.
    Dyskusję dotyczącą oświadczenia Ojca Prowincjała śledziłam tylko na dominikanie.pl, za przyczynek do niej uznaję też niniejszy wpis. Wymiana opinii rzecz ważna i ze wszech miar pożądana oraz pożyteczna, ale… Ale dziwi mnie, choć pewnie, jak tyle innych ludzkich słabostek, ani trochę nie powinno, to pouczanie jednych przez drugich przy jej okazji.
    Czytanie ze zrozumieniem rzecz, jak wiadomo, w ogóle niełatwa – co i rusz publikowane są wyniki jakichś badań świadczące, że mało który spośród odbiorców pojmuje tekst pisany, którego jest adresatem – i ja niejednego, co wiąże się ze „sprawą ojca Ludwika”. na pewno nie rozumiem, jak również zwyczajnie nie wiem, nawet taka nierozumiejąca jednak i niewiedząca ze zdziwieniem czytałam komentarze ojca Biskupa (którego poza tym, ani trochę nie znając osobiście bardzo lubię i wysoko cenię za kazania i blogowe wpisy, niechaj mi wybaczy tę niby-laurkę) i z podobnymi odczuciami czytam teraz wpis niniejszy, bo oto znowu okazuje się, że owszem, tekst oświadczenia znam, zapoznałam się z nim, ale ono, to oświadczenie, na pewno nie jest tym, tylko tamtym, nie miało na celu tego czy owego, ale coś zupełnie innego, należy je rozumieć tak, a nie inaczej, mieć świadomość i znajomość (układów wewnątrz hierarchii kościelnej – dziękuję uprzejmie, postoję), brać pod uwagę kontekst…
    Przy czym, oczywiście, jest to raczej sugerowane niż nakazywane – ja tylko sądzę, moim skromnym zdaniem, wydaje mi się i o ile się orientuję.
    Nie, żebym wolała bez znajomości tego kontekstu, w niewiedzy i niezorientowana, ale jeśli do pojęcia paru zdań ojca prowincjała (którego nawet nie śmiałabym – tak właśnie – nazwać „ojcem Krzysztofem”) Zakonu Kaznodziejskiego aż tyle potrzeba, bo inaczej jest się postawionym w jednym szeregu ze wszystkimi, którzy mają trudności „z uznaniem możliwości pluralizmu poglądów i wolności słowa w obrębie zakonu”, to jak to się ma do rzeczonego pluralizmu w obrębie ludzkości, po co wydawać podobne oświadczenia i czego potrzebujesz, człowiecze mizerny, żeby pojąć odczytywany Ci z ambony list biskupów?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *